czwartek, 24 maja 2012

Rozdział 2.

Stałam na przeciwko mojej mamy i jej wyrośniętego przyszłego męża i czułam, jakby coś we mnie pękło. Miałam jechać do Liama? Teraz, kiedy nie rozmawialiśmy od dwóch lat? Jak ona sobie to wyobraża? Myśli, że jeżeli go zobaczę i odnowię kontakt, to wszystko będzie jak dawniej? A niby z jakiego powodu? O nie. Liam był teraz ostatnią osobą, którą chciałam widzieć.
- Co? – zdołałam wydukać.
- Jedziesz do Londynu, do cioci Karen. – powtórzyła moja rodzicielka.
- Żartujesz sobie? – zapytałam zdziwiona.
- Nie, kochanie. Babcia jest już starszą osobą, nie będziemy zawracać jej głowy. Liam mieszka najbliżej nas. – podeszła do mnie i położyła dłoń na moim ramieniu. – Rozmawiałam już z ciocią, bardzo chętnie cię przyjmie. – uśmiechnęła się blado.
- I ty mi powtarzałaś, że mam zapomnieć? – szepnęłam. – Powiedz mi jak?! Jak mam, do cholery o nim zapomnieć, kiedy wszyscy mi o nim przypominają?! – krzyknęłam, a do oczu napłynęły mi łzy. – Mamo.. Nie rób mi tego..
- Ależ kochanie, nie przesadzaj. – pogłaskała mnie po włosach. – Odnowisz z nim kontakt i zobaczysz, wszystko będzie dobrze.
- Mam odnowić z nim kontakt tylko po to, żeby później przezywać to samo od początku?
- A nie możesz cieszyć się razem z nim? On robi to, co kocha. Byłoby mu smutno, gdyby wiedział, że nie podzielasz jego szczęścia.
- Oh, mamo, nie bądź głupia. – odsunęłam się od niej o krok, a ona spojrzała na mnie zszokowana. – Czemu miało by mnie obchodzić to, że jemu smutno, skoro on miał w dupie to, że zostawił mnie tu samą, bez nikogo? – poczułam, jak po moim policzku spływa pierwsza łza.
- Panuj nad słownictwem, młoda damo. – spojrzała na mnie ostro.
- Nie chcę tam jechać.. – powiedziałam już spokojniej.
- Ale pojedziesz. Dawno nie widziałaś się z ciocią i wujkiem, nie wspominając już o kuzynkach. Nie martw się tak, Liama na pewno nie będzie cały czas w domu. Nie zapominaj, że ma zespół, więc nie będziesz musiała spędzać z nim każdej chwili, jak kiedyś. Wyjazd dobrze ci zrobi. Może poznasz kogoś nowego.
- Nie narzekam na brak towarzystwa.. – odpyskowałam, po czym poszłam na górę. Z impetem otworzyłam drzwi od mojego pokoju i równie mocno je zatrzasnęłam. Rzuciłam się na łóżko, myśląc o tym, co będzie za tydzień..
Jadę do Liama. Do mojego kochanego Liama.. Ale zaraz. Nie, nie, nie. On nie jest kochany. Nienawidzę go. Chyba. Nienawidzę, prawda? Mam do niego wielki żal, za to, że mnie zostawił. Przez dwa lata się nie odzywał.. Nie przyjechał. A teraz mam do niego jechać. Wcale jakoś bardzo nie rozpaczałabym nad tym, gdyby akurat na mój przyjazd wypadłaby mu jakaś trasa z tym jego całym One Direction. Dużo o nich słyszałam, są bardzo znani w Wolverhampton, ze znanych wszystkim przyczyn. Mimo wszystko nie za bardzo wiedziałam, jak brzmi ich muzyka. Zawsze kiedy słyszałam (gdziekolwiek), że zaraz puszczą 1D, od razu przełączałam stację.
Nie mam wyboru.. Muszę tam jechać. Moja mama nie należy do osób, które zmieniają zdanie. Nawet gdybym położyła się przed nią krzyżem na środku lotniska i tak wysłałaby mnie do Payneów. Ciekawe co on na to..
Podniosłam się do pozycji siedzącej. A co z moim dotychczasowym życiem? Podróż dookoła świata na pewno trwa z rok, tym bardziej, jeżeli jedzie się z moją mamą. W tej kwestii współczuję Stevemu. Mama kocha oglądać wszystko godzinami, a on należy do osób, które łatwo ulegają.. No cóż, jego problem.
Zostawię tu wszystko, co było mi bliskie. Pokój, który kochałam mocno, z przyczyn nikomu bliżej nieznanych. Nie był idealny, ale taki.. mój. Mój własny. Czarne ściany, ciemne meble i ogromne łóżko.
Stary dąb na pewno będzie za mną tęsknił. Chodziłam nad rzekę codziennie po szkole. Z moim pamiętnikiem i zapisywałam każdą najskrytszą myśl, moje małe marzenia. Pragnęłam, żeby wrócił.. Wrócił do mnie..
*
- Savana nie płacz.- przytulił mnie mocno. – Niedługo wrócę. Wrócę do ciebie i wszystko będzie jak dawniej, przecież wiesz. – szepnął mi do ucha. – Znowu będziemy chodzić nad rzekę, siedzieć pod naszym dębem. Wymykać w nocy i  patrzeć w gwiazdy.
- Po raz kolejny, nie będę wiedziała, gdzie jest Wielki Wóz, a gdzie Mały.
- Ale przyznaj, że trzeba mieć talent, żeby nie zauważyć księżyca. – zaśmiał się melodyjnie, a ja mu zawtórowałam. Odsunął mnie od siebie i spojrzał w moje załzawione oczy. – To tylko miesiąc, dasz radę. – pocałował mnie w czoło.
*
Szczerze? Nie lubię ślubów. A już szczególnie, kiedy mam patrzeć na moją mamę w białej sukni. Siedziałam zrezygnowana w jednej z kościelnych ławek i modliłam się w duchu, aby ta ceremonia dobiegła końca..
*
- Ładnie wyglądasz. – szepnął mi do ucha jakiś chłopak ze strony Steva.
- Mhm.. – mruknęłam w odpowiedzi. Stałam właśnie na balkonie i kończyłam w samotności papierosa, kiedy ten beszczel przylazł tu do mnie i sądził, że uda mu się mnie poderwać. Za wysoka samoocena.
- A może zatańczysz? – przekrzywił głowę na bok i ‘słodko’ się uśmiechnął.
- Kotku i tak ci się nie uda. – przybliżyłam się do niego tak, że pomiędzy nami zostało jedynie parę centymetrów przestrzeni. – Nie jestem jedną z tych, które polecą na twoje słodkie oczka, malinowe usta i kasztanową grzywkę.
*
Siedziałam właśnie w taksówce i zastanawiałam się, jak czuł się ten chłopak. Głupio się zachowałam, ale trzy szklanki koniaku robią swoje, trzeba przyznać.
Jechałam tam.. Jechałam do domu rodziny Payne. Co zrobię kiedy go zobaczę? Rzucę mu się w ramiona, płacząc ze szczęścia, czy może raczej rzucę się na niego z pięściami, krzycząc, jak bardzo go nienawidzę? Któż to wie.
W sumie, to ciekawe jak wygląda. Czy ma cały czas takie same włosy, te same rysy twarzy.. Czy może urósł, może nabrał masy? Przez dwa lata na pewno się zmienił. Wiem, powinnam wiedzieć, jak wygląda, w końcu należy do jednego z najsławniejszych zespołów na świecie, ale zdjęć One Direction unikałam, jak ognia.
- Jesteśmy, panienko. – kierowca odwrócił się do mnie przodem i uśmiechnął ciepło. Spojrzałam w prawo, a za oknem zobaczyłam sporych rozmiarów, jasno żółty domek..
- Dziękuję. – podałam taksówkarzowi pieniądze i wysiadłam z samochodu. Trzymając kurczowo rączkę od walizki czułam, jak trzęsą mi się dłonie. Serce biło w zwariowanym tempie, a w głowie kłębiły się myśli. Różnego typu. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech. Stałam tak przez dłuższą chwilę, po czym otworzyłam oczy i wolnym krokiem skierowałam się naprzód. Kiedy zatrzymałam się przed mahoniowymi drzwiami, zawahałam się na chwilę. Zaraz jednak podniosłam rękę i nacisnęłam metalowy przycisk..

______
proszę bardzo, rozdział 2. wiem, że dość długo nie dodawałam, przepraszam, ale nie miałam czasu. ;c 
dziękuję wszystkim za komentarze, bardzo mi miło je czytać. xx
mam jedną prośbę. czytasz=skomentuj.
to dla mnie naprawdę ważne. :)
i jeszcze jedno pytanie: chcecie, aby od czasu, do czasu pojawiały się tu imaginy z chłopcami? :D
love you all! <3

9 komentarzy:

  1. uwieeeeeelbiam ;3
    @SmileFoorMe

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne :3
    oczywiście czekam na nowy :D
    @ajemdirectioner

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście świetne, ale już ci to mówiłam.
    Ja chcę trzeci, najlepiej zaraz, bo już nie mogę z ciekawości... Przez cb się nie wysypiam!
    Imaginy - jasne. Świat powinien poznać twoja radosną twórczość. xd
    Nie, na serio dodaj.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pisz, pisz, pisz!!! Jesteś świetna, chcemy WIĘCEJ :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawaj szybko 3 rozdział . ! ;DD

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę, to co ja czuje , gdy czytam to rozdział, to jest jakas masakra. Nie potrafie wyrazic mojej dokladnej oceny, tak jakbym chciała, bo nie ma na to słów... Kocham Cie. Nie mówię tego jako przyjciółka, tylko po prostu, jakbym Cie nie znała, to po tym rozdziale zdobyłabys moje serce forever... Ale je juz masz..xx. Kocham w tym opowiadaniu to, ze sa urywki , fragmenty jej pamietnika... Ta scenka z gwiazdami to juz mi sie bd na zawsze kojarzyc z naszymi wieczornymi wypadami..xd. Jak bylam w weekend na dzialce i wyszłam wieczorem to od raz do mojej głowy wlazło to , ze ona tego ksiezyca znalezc nie mogla...hahahaha, a ja znalazłam..xd..

    Kocham CIe całym serduchem....

    OdpowiedzUsuń
  7. kocham twoje opowiadanie :))

    OdpowiedzUsuń
  8. super sie zapowiada ;D xx

    OdpowiedzUsuń